MZ: Na Kilimandżaro można wejść samemu, czy trzeba wynająć przewodnika?
MP: Ponieważ w Tanzanii jest olbrzymie bezrobocie, tamtejszy rząd zdecydował, że każdy kto wybiera się na tę górę musi wynająć miejscowego przewodnika, do tego kucharza i tragarzy. Razem około 6 osób. Niosą oni bagaże, rozbijają namiot, gotują, czuwają nad bezpieczeństwem.
MZ: Dzięki temu czułaś się komfortowo?
MP : W zasadzie tak, choć podczas pierwszego noclegu na wysokości 3200m, zmarzliśmy w namiocie.
MZ: Rozumiem, że pierwszy etap do tej wysokości przebiegł koncertowo.
MP: Czuliśmy się dobrze. Na początku droga prowadziła przez lasy deszczowe, dookoła soczysta zieleń. Dopiero powyżej 4000 metrów krajobraz zszarzał. Deptaliśmy po osuwającym się żużlu.
MZ: Ile biwaków mieliście po drodze?
MP: Sześć.
MZ: A warunki atmosferyczne?
MP: W dzień upał i duchota, a gdy zaszło słońce, temperatura gwałtownie spadała do zera.
MZ: Słyszałam, że głównym problemem podczas wejścia na Kilimandżaro jest choroba wysokościowa.
MP: To prawda. Na szczyt wchodzi około 75 % planujących wejście. W ostatnim obozie powyżej 4000m, kilka osób w nocy zdecydowało się na odwrót właśnie z tego powodu. Gdy wyruszyliśmy o północy na szczyt, by dotrzeć tam o świcie, po drodze spotkaliśmy osoby, niektóre z krwotokiem, schodzące pomału w dół.
MZ: A wy jak znieśliście wysokość?
MP: Jeśli chodzi o mnie to do 4000 metrów świetnie, później trochę gorzej, ale dałam radę. Mój syn miał symptomy tej choroby na 4800 metrów. Doszedł do krateru, gdzie kończyła się droga, ale musiał natychmiast schodzić, osłabł i bolała go głowa.
MZ: Czy widoki jakie tam zastałaś warte były tego trudu?
MP: O, tak widoki piękne. Kaldera wygasłego wulkanu zanurzona w czapie śniegu, a na dole odległy świat za mgłą, jak fatamorgana.
MZ: Jak długo schodziliście?
MP: Krótko, bo tylko dwa dni z jednym noclegiem.
MZ: Co ci się najbardziej podobało?
MP: Mniej więcej na wysokości 4000m weszliśmy na polanę pełnej pięknych lobelii pośród snujących się mgieł. Widok był wręcz nierealistyczny.
MZ : Co było później?
MP: Pojechaliśmy na safari do Parków Narodowych Tanzanii i Kenii. Na koniec Zanzibar i lenistwo na złotych plażach.
Rozmawiała Majka Ziarko
Polecamy również: Zdolni w Zakopanem. „ Korona Ziemi” zdobyta przez Zakopiańczyków.