Na portalu społecznościowym ktoś zapytał, czy lubimy Walentynki. Czy lubimy ? Czy ja lubię ?
To święto, które kojarzy nam się z Ameryką wywołuje mieszane uczucia. Nie odczuwamy go jako święto nasze. Takie święto nabyte. Dodatkowo obrzydzane kiczowatymi prezentami, zalewem serduszek, kartek z wyznaniami miłości, aż wreszcie czerwonych majteczek.
Walentynki w dobie kultu bycia singlem. Walentynki w dobie pośpiechu, pogoni za pieniądzem, w dobie złych wiadomości jak czerwona łata w kształcie serca na szarej rzeczywistości.
Jednak na Walentynki można popatrzeć od strony pozytywnej. Można szczerze potraktować obdarowywanych. Nie tylko tych, w których kochamy, ale i tych, których po prostu lubimy.
Moja wirtualna koleżanka napisała cyt. "Dzięki mojej córce wiem, jakie fajne mogą być te Walentynki, bo są wspaniała okazją, żeby powiedzieć coś miłego i prawdziwego komuś, o kim się w taki właśnie - prawdziwie miły sposób myśl."
Czy to nie ładne ? -właśnie, pomyślałam wtedy, może warto przejrzeć te zastępy znajomych i zastanowić się komu chciałabym powiedzieć coś miłego ? Tak, po prostu. Bezinteresownie. Bez oczekiwań. Może komuś będzie równie miło, jak mnie, gdy owa koleżanka napisała parę sympatycznych i nieoczekiwanych zdań.
A jeszcze warto przy tej okazji zapoznać się z historiami miłosnymi : Romea i Julii, Kleopatry i Marka Antoniusza, Abelarda i Heloizy i wielu, wielu innych par. Może warto zobaczyć jakieś dobre filmy o miłości ?
A na koniec poczytać wiersze o miłości, choćby Wisławy Szymborskiej
Wisława Szymborska
MIŁOŚĆ SZCZĘŚLIWA
Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
czy to poważne, czy to pożyteczne -
co świat ma z dwojga ludzi,
którzy nie widzą świata?
Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
że tak stać się musiało - w nagrodę za co? za nic;
światło pada znikąd -
dlaczego właśnie na tych, a nie innych?
Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.
Spójrzcie na tych szczęśliwych:
gdyby się chociaż maskowali trochę,
udawali zgnębienie krzepiąc tym przyjaciół!
Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
A te ich ceremonie, ceregiele,
Wymyślne obowiązki względem siebie -
wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!
Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
gdyby ich przykład dał się naśladować.
Na co liczyć by mogły religie, poezje,
o czym by pamiętano, czego zaniechano,
kto by chciał zostać w kręgu.
Miłość szczęśliwa. Czy to jest konieczne?
Takt i rozsądek każą milczeć o niej
jak o skandalu z wysokich sfer Życia.
Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
zdarza się przecież rzadko.
Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej
Elżbieta Krzemińska - Owczarz